W obronie pasji
Trend Rice tuningu juz od jakiegoś czasu dominuje na zachodnich scenach ogólnopojętej społeczności tuningowców.
Temat ten jest dość kontrowersyjny. Dlatego odniosę sie do niego bezstronnie.
Na początku zachęcam do przeglądnięcia definicji ryżu, którą to można znaleźć na anglojęzycznej wikipedii.
W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że każdy ma prawo do wolności słowa i wyrażania siebie.
Również poprzez tuning. Gusta i guściki to również kwestia indywidualna. I to że ktoś prubuje udowodnić coś sobie i przedstawić wyższość w zasadzie uznawanej tylko przez siebie subkulturze, wcale nie oznacza że prawda leży po jego stronie nawet jesli całość okraszona jest aplauzem grupki kolegów zapaleńców.
Wiadomo że prawda leży po środku:
- Wbrew powszechnej opinii panujacej na kontynencie Północnej Ameryki, Wój Sam nie produkuje najlepszych samochodów na świecie, nawet jeśli są sygnowane napisem w stylu
V8, LS1, HEMI, etc…
I tak sobie czasami myślę że przez tą wspaniałą technologię Wójek znowu updanie, już poraz drugi.
- Właściciele aut spod szyldu JDM, rónież mają się czym pochwalić
Mimo powszechnej opinii Wójostwa VTEC’i są całkiem dobre i prezentują niezły poziom technologiczny, w przeciwieństiwe do konstrukcji amerykańskich gdzie inżynierowie nie żałowali sobie nadmiaru materiału i nie grzeszyli dokładnością obliczeń.
Mimo to perełki też wyszły spod żółtych rączek:
RB26DETT, JZ -series, K series..etc
W obronie prawdziwego hobby, ignorujmy ignorancję i brońmy racji w sposób godny pasjonata.
Podsumowując, wszystko i tak rozbija sie o to kto ma więcej siana. Bogatsi smieją się z biedniejszych którzy próbują im w jakimś sęsie dorównać. I nie ważne jaka to jest dziedzina,
- fotografia – klany fotograficzne poszczególnych marek lustrzanek,
- narciarstwo – coroczne wybiegi modeli na stok,
- pseudo elektronicy-gadżeciaże,
- idt…
„Ten co ma coś do powiedzenia zazwyczaj siedzi cicho…”
This post is tagged



;)

